Streszczenie

Wschodnioniemiecka represja kojarzy się przede wszystkim z Zersetzung - "miękką" wojną psychologiczną prowadzoną przez Stasi. Ale NRD miała też swoją zmedykalizowaną twarz: psychiatrię i medycynę używane jako narzędzia dyscypliny społecznej. Ten wymiar jest mniej znany i słabiej rozliczony, między innymi dlatego, że nie miał tak systemowego charakteru jak radzieckie psychuszki.

Ten artykuł porządkuje trzy rzeczy. Po pierwsze - spór o to, czy w NRD nadużywano psychiatrii do celów politycznych (odpowiedź brzmi: rzadziej i mniej systemowo niż w ZSRR, ale realnie). Po drugie - warunki w wschodnioniemieckich zakładach psychiatrycznych: przeludnienie, nadmierna farmakoterapia, przymus i przemoc. Po trzecie - najlepiej udokumentowany przypadek zmedykalizowanej represji w NRD, czyli zamknięte oddziały wenerologiczne ("Tripperburgen"), w których pod pretekstem medycznym przetrzymywano tysiące kobiet i dziewcząt.1,2

Spór o psychiatrię polityczną w NRD

W literaturze o nadużyciach psychiatrii NRD zajmuje pozycję niejednoznaczną. Duże przeglądy historyczne stwierdzają, że nie było tam systemowego nadużycia psychiatrii na wzór radziecki - nie stworzono osobnej diagnozy politycznej (odpowiednika "wialotekuszczajej szyzofrenii"), nie zbudowano sieci szpitali więziennych podległych bezpiece i nie kierowano do nich dysydentów masowo. Główną bronią wobec przeciwników była Zersetzung, a nie zamknięty oddział.3

Jednocześnie badania i relacje dokumentują powracające przypadki jednostkowe, w których psychiatrię wykorzystywano do zamknięcia ludzi niewygodnych społecznie lub politycznie: osób próbujących uciec z NRD, osób "aspołecznych", uciążliwych dla otoczenia. Dokumentowane historie - jak Lothara Tiedtke, umieszczonego w zakładzie w wieku 19 lat w latach 80. z podejrzeniem podłoża politycznego, czy Chrisa Timmlera, przetrzymywanego dekadę z diagnozą schizofrenii, która okazała się bezpodstawna - pokazują, że narzędzie było dostępne i bywało używane, nawet jeśli nie w skali sowieckiej.1

Uczciwy opis brzmi więc: w NRD psychiatria polityczna istniała jako praktyka rozproszona, nie jako system. To ważne rozróżnienie, bo chroni przed dwoma błędami - zaprzeczaniem ("nic takiego nie było") i fałszywą symetrią ("było jak w ZSRR").

Warunki: przemoc "zwykłej" psychiatrii

Osobnym problemem - niezależnym od polityki - były warunki w wschodnioniemieckich zakładach psychiatrycznych. Relacje i dokumentacja mówią o dramatycznych warunkach materialnych, przeludnieniu, nadmiernej farmakoterapii, przymusie i przemocy. Zakłady takie jak Ueckermünde czy Stralsund stały się po 1990 symbolami zaniedbania: pacjenci "zamknięci i zapomniani", latami, w placówkach odciętych od reformy.1

Tło ideologiczne pogłębiało problem. Część funkcjonariuszy SED wychodziła z założenia, że w socjalizmie depresja, samobójstwo czy alkoholizm nie powinny w ogóle istnieć. Skoro nie powinny istnieć, to ich obecność była kłopotliwa politycznie - łatwiej ją było ukryć, zamknąć i zmedykalizować niż leczyć. Kolejne próby reformy psychiatrii - jak tak zwane Tezy z Rodewisch (1963), postulujące bardziej podmiotowe i środowiskowe podejście do chorych - rozbijały się o brak środków, nieufność aparatu i opór starszej kadry chroniącej przywileje.1,3

To jest ważny wątek dla całej mapy psychiatrii represyjnej: nie każda przemoc psychiatryczna jest spiskiem policji politycznej. Część wynika z zaniedbania, ideologii i bezkarności instytucji zamkniętej - i bywa równie niszcząca dla pacjenta.

"Tripperburgen": medycyna jako narzędzie dyscypliny

Najlepiej udokumentowanym przypadkiem zmedykalizowanej represji w NRD nie była psychiatria w ścisłym sensie, lecz zamknięte oddziały wenerologiczne (geschlossene venerologische Stationen), potocznie zwane "Tripperburgami" (od Tripper - rzeżączka). Podstawy prawne przymusowego leczenia chorób wenerycznych w zamkniętych oddziałach stworzono w strefie radzieckiej już w latach 1945-1947. W latach 1961-1989 trafiały tam tysiące kobiet i dziewcząt.2,4

Mechanizm był modelowym przykładem medycznego pretekstu dla kontroli społecznej:

Element Fakty
Kryterium przyjęcia oficjalnie: podejrzenie choroby wenerycznej; realnie: mniej niż jedna trzecia przetrzymywanych faktycznie chorowała
Kogo zamykano dziewczęta i kobiety od 12. roku życia, głównie za "włóczęgostwo", "uchylanie się od pracy", kontakty z Zachodem lub "niedostosowany" tryb życia
Podstawa skierowania często wystarczał donos albo samo podejrzenie; kierowali policja, kierownictwo placówek, a nawet rodzice
"Leczenie" przemoc psychiczna i fizyczna, deprywacja snu, nieetyczne procedury medyczne, udokumentowane gwałty
"Terapia pracą" sprzątanie oddziału, pralnia, szycie, prasowanie, pomoc pielęgniarkom
Dyscyplina system nagród i kar (np. przydział papierosów) wymuszający uległość
Skutki lęk przed lekarzami i badaniami ginekologicznymi, zaburzenia snu, dysfunkcje seksualne, odbieranie dzieci samotnym matkom, trauma przekazywana następnemu pokoleniu

To jest psychiatria represyjna w czystej postaci mechanizmu, choć pod szyldem wenerologii: rozpoznanie medyczne (lub jego pozór) staje się podstawą zamknięcia człowieka, którego "wina" jest w istocie obyczajowa lub polityczna. Diagnoza pełni tu tę samą funkcję, co "schizofrenia bezobjawowa" w ZSRR - zamienia niewygodę społeczną w kategorię medyczną, a karę w "leczenie".

Dlaczego to należy do tej mapy

Można spytać, dlaczego oddział wenerologiczny znajduje się w opracowaniu o psychiatrii represyjnej. Odpowiedź jest metodologiczna. Psychiatria represyjna to nie tylko konkretna specjalizacja medyczna. To mechanizm: użycie aparatu medycznego (diagnozy, zamknięcia, "terapii") wobec celu, którym nie jest zdrowie pacjenta, lecz jego kontrola. Tripperburgi realizują ten mechanizm wzorcowo:

  • diagnoza jako pretekst (większość zamkniętych nie chorowała);
  • zamknięcie jako kara za styl życia lub poglądy;
  • "terapia pracą" jako dyscyplina;
  • system nagród i kar jako narzędzie łamania oporu;
  • odbieranie dzieci jako dodatkowa dźwignia nacisku.

Te same elementy wracają w psychuszkach, w amerykańskich programach dla "trudnej młodzieży" i w innych systemach opisanych na tej stronie. NRD dokłada do tego obrazu ważny wariant: represję zmedykalizowaną, która nie potrzebowała psychiatrii politycznej na wzór sowiecki, bo miała inne narzędzia - Zersetzung dla przeciwników politycznych i zamknięte oddziały "medyczne" dla obyczajowo niewygodnych.

Znaczenie dla psychiatrii represyjnej

  • NRD pokazuje, że represja zmedykalizowana nie musi być systemowym nadużyciem psychiatrii politycznej, by realnie niszczyć ludzi. Wystarczą rozproszone przypadki, złe warunki i "medyczny" pretekst do zamknięcia.
  • Tripperburgi to modelowy przykład diagnozy jako narzędzia kontroli obyczajowej - z tą samą logiką co sowiecka "schizofrenia bezobjawowa", ale w innej specjalizacji.
  • Zaniedbanie instytucji zamkniętej bywa równie groźne jak celowa represja - nadmierna farmakoterapia, przymus i przemoc nie wymagają politycznego spisku, by łamać pacjentów.
  • Podział pracy w NRD jest pouczający: przeciwników politycznych "rozkładano" psychologicznie (Zersetzung), a niewygodnych obyczajowo zamykano pod pretekstem medycznym. Ten sam cel - dyscyplina - realizowano dwoma równoległymi aparatami.