Streszczenie
Nazistowski program "eutanazji" miał dwie fazy mniej znane niż centralna Aktion T4, a równie istotne dla zrozumienia mechanizmu. Pierwsza to eutanazja dzieci (Kinder-Euthanasie) - zapoczątkowany w 1939 program mordowania niemowląt i dzieci z niepełnosprawnościami, prowadzony w specjalnych "oddziałach dziecięcych" głównie przez przedawkowanie leków i głodzenie. Druga to "dzika eutanazja" (wilde Euthanasie) - zdecentralizowane zabijanie pacjentów, które ruszyło po oficjalnym wstrzymaniu T4 w sierpniu 1941 i trwało aż do 1945.
Obie fazy łączy jedno: odejście od komory gazowej na rzecz metod cichszych - farmakologicznych i "dietetycznych". To czyni je szczególnie ważnymi dla tej strony, bo pokazują psychiatrię represyjną w postaci, która nie wygląda na zbrodnię: dziecko "umiera na zapalenie płuc", pacjent "gaśnie z wyczerpania". Zabójstwo zostaje ukryte w języku opieki medycznej.1,2
Eutanazja dzieci: od zgłoszenia do "oddziału specjalnego"
Program dziecięcy ruszył w 1939, uruchomiony przez konkretny przypadek - prośbę rodziców o "uśmiercenie" ciężko niepełnosprawnego niemowlęcia, którą Hitler wykorzystał do autoryzacji szerszej akcji. Powołano zakamuflowaną instytucję o biurokratycznej nazwie: Rzeszowy Komitet do Naukowego Rejestrowania Ciężkich Schorzeń Dziedzicznych i Wrodzonych (Reichsausschuss).1
Mechanizm ponownie zaczynał się od obowiązku zgłoszenia:
| Etap | Co się działo |
|---|---|
| Zgłoszenie | położne i lekarze mieli obowiązek raportować noworodki i małe dzieci z wadami i niepełnosprawnościami |
| Kwalifikacja | eksperci Komitetu decydowali o losie dziecka na podstawie papierów |
| "Oddział specjalny" | zakwalifikowane dzieci kierowano do jednego z kilkudziesięciu Kinderfachabteilungen - oddziałów udających placówki leczące |
| Uśmiercenie | zabijano je przedawkowaniem leków (barbituran luminal, mieszanki morfiny ze skopolaminą) lub celowym głodzeniem |
| Zacieranie | jako przyczynę zgonu wpisywano zwykłą chorobę (np. zapalenie płuc jako częste powikłanie sedacji) |
Szacuje się, że w ten sposób zamordowano od 5 000 do 10 000 dzieci. Kluczowy jest kamuflaż: Kinderfachabteilung wyglądał jak oddział pediatryczny. Dziecko było przyjmowane, "leczone", a jego śmierć - farmakologicznie wywołana - mieściła się w granicach prawdopodobnej śmierci naturalnej. To modelowy przykład tego, jak medyczna forma osłania zbrodniczą treść.1
Farmakologia jako narzędzie zabójstwa
Eutanazja dzieci i dzika eutanazja są dla tej strony ważne także dlatego, że pokazują lek jako narzędzie uśmiercania - skrajny biegun farmakologii represyjnej. Nie chodziło o wyciszenie, sedację czy złamanie oporu. Chodziło o śmierć, wywołaną tak, by wyglądała na naturalną.
Podstawowe środki to:
- luminal (fenobarbital) - barbituran; w narastających dawkach wywołuje głęboką sedację, depresję oddechową, śpiączkę i śmierć, często przez wtórne zapalenie płuc, które wpisywano jako "przyczynę zgonu";
- morfina ze skopolaminą - połączenie opioidu i środka antycholinergicznego, dające silną depresję ośrodkowego układu nerwowego.
To ta sama klasa środków (barbiturany, opioidy), która w innych kontekstach służyła sedacji i "leczeniu snem". Różnica polega wyłącznie na dawce i intencji. Pokazuje to zasadę, która wraca w całej farmakologii represyjnej: ten sam lek może wyciszać, obezwładniać albo zabijać - o jego funkcji decyduje nie substancja, lecz cel, dawka i to, kto i po co ją podaje.
Głód jako metoda
Drugim, "bezlekowym" narzędziem było celowe głodzenie. W wielu zakładach wprowadzono specjalne diety pozbawione tłuszczu i wartości odżywczych (tzw. E-Kost, Hungerkost), które prowadziły do wycieńczenia i śmierci w ciągu tygodni lub miesięcy. Zaletą tej metody z punktu widzenia sprawców była jej doskonała niewidzialność: pacjent nie ginął gwałtownie, lecz "gasł", a jako przyczynę zgonu wpisywano wyczerpanie, gruźlicę lub infekcję.2
Głodzenie łączyło okrucieństwo z bezkarnością. Nie wymagało komory gazowej, transportu, centralnej ewidencji ani nawet iniekcji. Wystarczyła decyzja o diecie i cierpliwość. To dlatego dzika eutanazja jest tak trudna do policzenia: rozproszona po dziesiątkach zakładów, ukryta w rutynie żywienia i dokumentacji, nie zostawiała jednego "miejsca zbrodni".
"Dzika eutanazja": zbrodnia po oficjalnym końcu
Gdy w sierpniu 1941, pod naciskiem opinii i Kościoła, Hitler nakazał wstrzymanie centralnej Aktion T4, zabijanie nie ustało - zmieniło formę. Zniknęły komory gazowe i szare autobusy; pojawiła się rozproszona, cicha praktyka w samych zakładach. Tę fazę nazywa się dziką eutanazją, bo nie była już sterowana z jednej centrali, lecz realizowana lokalnie, decyzjami dyrektorów i lekarzy.
Charakterystyka tej fazy:
- metody: przedawkowania leków i głodzenie zamiast gazu;
- rozszerzenie kryteriów: obok osób chorych psychicznie i dzieci obejmowała coraz szersze grupy - starców, pacjentów "uciążliwych", niezdolnych do pracy, a przez akcję 14f13 także więźniów obozów koncentracyjnych uznanych za niezdolnych do pracy;
- czas trwania: do końca wojny w 1945;
- skala: dziesiątki tysięcy dodatkowych ofiar, wliczane w łączny bilans programu szacowany na 200 000-300 000 osób.1,2
Paradoks dzikiej eutanazji jest pouczający: "zatrzymanie" programu zwiększyło jego niewidzialność, nie kończąc zabijania. Rezygnacja z widowiskowej metody (gaz) na rzecz metod cichych (lek, głód) była ustępstwem wobec opinii publicznej wyłącznie w wymiarze wizerunkowym.
Znaczenie dla psychiatrii represyjnej
- Eutanazja dzieci pokazuje zbrodnię ukrytą w formie opieki pediatrycznej - "oddział specjalny" wyglądał jak szpital, a farmakologiczna śmierć jak powikłanie choroby.
- Lek i dieta jako narzędzia zabójstwa to skrajny biegun farmakologii represyjnej: o funkcji środka decyduje dawka i intencja, nie sama substancja.
- Dzika eutanazja dowodzi, że "zatrzymanie" represji bywa tylko zmianą na metodę mniej widoczną - ten sam wzorzec pojawia się przy Provo Canyon School i innych instytucjach, które przetrwały ujawnienie zarzutów.
- Niewidzialność metody utrudnia liczenie i rozliczenie ofiar - rozproszona zbrodnia bez jednego miejsca i jednej ewidencji najskuteczniej opiera się pamięci i sądowi.