Streszczenie

Japonia jest przykładem psychiatrii represyjnej w wydaniu demokratycznym i "cichym": nie reżimowej psychiatrii politycznej, lecz systemu masowej, długoterminowej hospitalizacji przymusowej, w którym szpital psychiatryczny pełni funkcję narzędzia kontroli społecznej. Symbolem stał się skandal w szpitalu Utsunomiya (1984), gdzie personel pielęgniarski zakatował dwóch pacjentów stalowymi rurami, a śledztwo ujawniło 222 podejrzane zgony w ciągu trzech lat, nielegalne zatrudnianie niewykwalifikowanego personelu i bezprawne przetrzymywanie pacjentów.1,2

Przypadek japoński jest ważny, bo pokazuje, że do represyjnego użycia psychiatrii nie potrzeba dyktatury ani politycznej diagnozy - wystarczy system, który czyni z długoterminowego zamknięcia normę, a z pacjenta - bezterminowego mieszkańca prywatnego szpitala.

Kraj rekordowej liczby łóżek psychiatrycznych

Japonia od dekad wyróżnia się na tle świata ogromną liczbą łóżek psychiatrycznych i wyjątkowo długim czasem hospitalizacji - liczonym często w latach, a nie tygodniach. System oparł się w dużej mierze na prywatnych szpitalach psychiatrycznych, dla których długi pobyt pacjenta jest źródłem stałego dochodu. W połączeniu ze społeczną stygmatyzacją choroby psychicznej i naciskiem rodzin, by "kłopotliwego" krewnego usunąć z domu, dało to system, w którym zamknięcie stało się rozwiązaniem domyślnym.2

To jest sedno mechanizmu. Nie potrzeba złej woli reżimu, by szpital psychiatryczny stał się narzędziem kontroli. Wystarczą trzy elementy:

Element Skutek
Prywatne szpitale nastawione na obłożenie interes ekonomiczny w długim pobycie pacjenta
Słaba ochrona praw pacjenta brak realnej kontroli zasadności i długości zamknięcia
Presja rodzin i stygmatyzacja popyt na "usunięcie" osoby niewygodnej

Utsunomiya: co ujawnił skandal

Sprawa Utsunomiya obnażyła, do czego prowadzi taki system pozbawiony nadzoru. W 1984 wyszło na jaw, że w prywatnym szpitalu w prefekturze Tochigi personel zakatował dwóch pacjentów. Śledztwo ujawniło znacznie więcej:1

  • 222 zgony w ciągu trzech lat w niejasnych okolicznościach;
  • wykonywanie procedur klinicznych przez niewykwalifikowany, nielicencjonowany personel;
  • bezprawne przetrzymywanie wielu pacjentów wbrew nawet ówczesnemu prawu;
  • przemoc, zaniedbanie i brak jakiejkolwiek realnej terapii.

Skandal wywołał reakcję międzynarodową: do Japonii przyjechały delegacje Światowego Towarzystwa Psychiatrycznego (WPA) i międzynarodowej organizacji prawniczej (IJO). Pod ich presją japońskie ministerstwo zostało zmuszone do reformy - w 1987 uchwalono nową ustawę o zdrowiu psychicznym, kładącą nacisk na ochronę praw pacjentów i rozwój opieki środowiskowej.1,2

Cicha represja w demokracji

Japonia jest cennym punktem na tej mapie właśnie dlatego, że nie jest reżimem. Pokazuje, że psychiatria represyjna to nie tylko sowieckie psychuszki czy nazistowskie zbrodnie, ale także "miękki", systemowy mechanizm w demokratycznym, praworządnym państwie. Represja nie ma tu twarzy politycznego prześladowcy - ma twarz ekonomii, stygmatyzacji i biurokratycznej bezwładności.

To łączy Japonię z australijskim Chelmsford, brazylijską Barbaceną i amerykańskimi programami dla młodzieży: wszędzie tam nie reżim, lecz struktura instytucjonalna - interes finansowy, słaby nadzór, bezsilność pacjenta - produkuje przemoc. Wniosek jest niewygodny: samo istnienie demokracji nie chroni przed represyjnym użyciem psychiatrii, jeśli brakuje realnej kontroli nad instytucją zamkniętą.

(Historycznym tłem japońskiego instrumentalizowania medycyny są też wojenne eksperymenty Jednostki 731 na ludziach - odrębny, biologiczno-wojskowy wątek, który pokazuje, jak głęboko medycyna może zostać podporządkowana celom państwa.)

Znaczenie dla psychiatrii represyjnej

  • Japonia to model "cichej" represji psychiatrycznej w demokracji - masowej, długoterminowej hospitalizacji jako normy, nie wyjątku.
  • Ekonomia długiego pobytu w prywatnych szpitalach tworzy interes w zamykaniu pacjenta niezależnie od jego dobra.
  • Utsunomiya pokazało, do czego prowadzi brak nadzoru - przemoc ze skutkiem śmiertelnym i setki niejasnych zgonów w jednej placówce.
  • Reforma wymusiła presja międzynarodowa, nie wewnętrzna kontrola - co potwierdza, że jawność i nadzór z zewnątrz są kluczowe dla ochrony pacjenta.