Streszczenie

Hospital Colônia w Barbacenie (stan Minas Gerais) był największym szpitalem psychiatrycznym Brazylii - i miejscem, które nazwano "brazylijskim Holokaustem" (Holocausto Brasileiro). Szacuje się, że w ciągu XX wieku zmarło tam około 60 000 osób. Znaczna część pacjentów nie była chora psychicznie: trafiali tam ludzie niewygodni społecznie - biedni, bezdomni, epileptycy, alkoholicy, "niemoralne" kobiety, niechciane ciężarne, osoby o innej orientacji, przeciwnicy polityczni, a nawet ludzie po prostu porzuceni przez rodziny.1,2

Barbacena jest ważnym przypadkiem, bo pokazuje psychiatrię represyjną w postaci masowego magazynu ludzi zbędnych - nie tyle celowej tortury politycznej, ile systemu, w którym szpital psychiatryczny staje się wysypiskiem dla wszystkich, których społeczeństwo chce się pozbyć.

Szpital jako wysypisko społeczne

Hospital Colônia otwarto w 1903 i przez dekady pełnił funkcję, która niewiele miała wspólnego z leczeniem. Był miejscem, dokąd odsyłano ludzi niewygodnych - a diagnoza psychiatryczna była tu jedynie pretekstem. Według dokumentacji i reportaży znaczna część pacjentów (szacunkowo spora większość) nie miała rozpoznania choroby psychicznej.1

Kto trafiał do Barbaceny Powód (nie medyczny)
Biedni, bezdomni, żebracy usunięcie z przestrzeni publicznej
"Niemoralne" kobiety, niechciane ciężarne kontrola obyczajowa i "honor rodziny"
Alkoholicy, epileptycy pozbycie się osób "kłopotliwych"
Nieślubne dzieci, sieroty usunięcie wstydu rodziny
Przeciwnicy polityczni, osoby o innej orientacji represja i wykluczenie

To modelowy przykład diagnozy jako pretekstu: mechanizmu, w którym rozpoznanie psychiatryczne nie opisuje stanu pacjenta, lecz legitymizuje decyzję o jego usunięciu. Ten sam schemat widać w radzieckich psychuszkach i wschodnioniemieckich Tripperburgach - tu jednak działał na masową skalę i głównie na osi klasowej i obyczajowej, a nie ściśle politycznej.

Warunki: śmierć jako norma

Warunki w Barbacenie były zabójcze. Pacjentów - często nagich, ogolonych, stłoczonych - trzymano w skrajnym przeludnieniu, głodzono, pozostawiano bez opieki, w zimnie i brudzie. Stosowano elektrowstrząsy w skali, która przeciążała instalację elektryczną. Ludzie umierali masowo z zimna, głodu, chorób i zaniedbania. Makabrycznym szczegółem, dobrze udokumentowanym, jest handel ciałami: zwłoki zmarłych pacjentów sprzedawano uczelniom medycznym, a gdy popyt się wyczerpywał, rozpuszczano je w kwasie.1,2

Ta rutynizacja śmierci jest kluczowa. W Barbacenie masowe umieranie nie było skandalem, lecz normalnym trybem funkcjonowania instytucji przez dziesięciolecia. To pokazuje, jak głęboko może sięgnąć odczłowieczenie pacjenta uznanego za "zbędnego" - do punktu, w którym jego śmierć przestaje być zdarzeniem, a ciało staje się towarem.

Ujawnienie i pamięć

Skala tragedii przebijała się do świadomości powoli. Zdjęcia reportera Luiza Alberta z lat 60. (porównywane wprost do obozów koncentracyjnych) i późniejsza książka dziennikarki Danieli Arbex Holocausto Brasileiro (2013) utrwaliły pamięć o Barbacenie. Sprawa stała się jednym z fundamentów brazylijskiej reformy psychiatrycznej i ruchu antyazylowego, dążącego do zamknięcia wielkich zakładów na rzecz opieki środowiskowej.2

Znaczenie dla psychiatrii represyjnej

  • Barbacena to psychiatria represyjna jako masowy magazyn ludzi zbędnych - inny mechanizm niż celowa tortura, obejmujący dziesiątki tysięcy ofiar.
  • Diagnoza jako czysty pretekst - większość pacjentów nie była chora - to skrajny przykład rozpoznania używanego do usuwania niewygodnych.
  • Oś klasowa i obyczajowa, a nie tylko polityczna, pokazuje, że represja psychiatryczna bywa narzędziem "porządkowania" społeczeństwa z biedy i wstydu.
  • Rutynizacja śmierci i handel ciałami to najdalszy punkt odczłowieczenia pacjenta - kiedy jego śmierć przestaje być zdarzeniem, a ciało staje się towarem.